Księżniczka Mononoke
 
Japoński film animowany "Księżniczka Mononoke" (1997 r.) przenosi widzów w dawne czasy epoki Muromachi, kiedy to, obok ludzi, żyły jeszcze przedziwne istoty - bóstwa i demony, jedne pod postacią wielkich, rozumnych zwierząt, jak wilki, czy dziki, inne, jako małe duszki drzew. W mitologii japońskiej, to właśnie takie zjawy i stworzenia nazywało się mononoke.
Niestety, ludzka chciwość i egoizm sprawił, że ludzie z Zachodu chcieli zniszczyć wiekowy, magiczny Las, w którym mieszkały te istoty i bóg życia i śmierci, zwany Wędrowcem. O ile sam Wędrowiec, stwór podobny do jelenia o potężnych i licznych odnogach poroża, nie brał żadnego udziału w tej zażartej walce, leśne bóstwa zwalczały ludzi i ich zachłanne działania. Zaś mieszkańcy nieopodal leżącej osady, robili co mogli, by je wytępić. W ten, jak i w konflikt między samymi ludźmi, został wmieszany Ashitaka, książę żyjącego w izolacji i ukryciu plemienia. Pewnego dnia, ich wioskę zaatakował demon-dzik i ten młody chłopak stanął z nim do walki. udało mu się zabić stwora, lecz ten wypalił na nim swe piętno, które sprawiając straszne cierpienie, miało go zabić w nadchodzących dnia. Nie mogąc mu pomóc, szamanka plemienia wysłała go na zachód, by sam, trzeźwym spojrzeniem, poznał przyczyny nienawiści dzika, która uczyniła go szalejącym demonem.
W swej podróży Ashitaka spotyka wiele osób, a trzy z nich chciałabym przybliżyć w świetle mandaloriańskich standardów, a mianowicie: Eboshi, wilczycę Moro i jej córkę, San. Wpierw jednak krótko o pewnym, bardzo ważnym dla historii młodzieńcu:

Sam główny bohater, książę Ashitaka, jest niebywale zdolnym wojownikiem. W pojedynkę pokonał byłe bóstwo lasu, które przez cierpienie i nienawiść stało się demonem. To poświęcenie dla dobra wioski przypłacił wielką ceną. Pragnąc poznać przyczyny swej klątwy, wyruszył w daleką podróż. Podczas niej, został wmieszany w rzeź armii na mieszkańcach wioski, gdzie nie wahał się zabić napastników. Ashitaka był niezwykle utalentowanym łucznikiem, jeźdźcem czerwonego łosia, a także sprawnie walczył mieczem. Pomimo wielkiej odwagi i waleczności, chłopak tak naprawdę wolałby nikogo nie zabijać. Chciał unikać przemocy, a przy tym cechowała go wielka dobroduszność, gdyż był gotów pomóc nawet nieznanym ludziom. Tak właśnie trafił do Żelaznego Miasta, rządzącego przez panią Eboshi, wcześniej mając okazję po raz pierwszy zobaczyć San i wilcze bóstwa. W przeciwieństwie do ludzi i bóstw lasu, Ashitaka cenił każde życia i pragnąłby, aby ten konflikt został rozwiązany pokojowo.
Piętno pozostawione mu przez demona-dzika, prócz bólu, ofiarowało mu niebywałą moc. Dawała o sobie znać zwłaszcza w momentach jego gniewu, ale nie pozwolił jej sobą zawładnąć. Przez niemal cały film, to on zawsze nawoływał, aby ludzie i bóstwa nie walczyli, gotów ratować każdego z nich. Przy tym zawsze mówił prawdę, nawet jeśli ta mogłaby sprowadzić na niego śmierć, jak to było w rozmowie z najstarszym bogiem-dzikiem, gdy relacjonował swoje starcie z rozszalałym demonem. Przedstawiciele tego klanu zwierząt-wojowników pragnęli jego śmierci, ale ich wiekowy lider, tylko podziękował chłopakowi za prawdę.
Choć Ashitaka był honorowym wojownikiem, w moim odczuciu miał w sobie coś, co zbliżyłoby go do ideału Jedi bardziej, niż do Mandalorian. Osobiście, bardzo cenię sobie jego siłę charakteru, trzeźwość umysłu, ale także niebywałą wyrozumiałość i zrozumienie dla zwaśnionych stron. W tym szeroko zakrojonym konflikcie pomiędzy ludźmi, a stworzeniami Lasu, to on jest głosem nawołującym do pokoju i harmonii.

Rola głównej antagonistki tej historii przypadła wspomnianej już pani Eboshi, dowodzącej Żelaznym Miastem i odpowiedzialną za wyniszczanie Lasu. Ludzie z jej osady zajmowali się wydobywaniem i przetopem rud żelaza. Kiedy te skończyły się w pobliży miejsca ich zamieszkania, postanowiła zniszczyć las, by pozyskać nowe źródło surowca, jak i żyzne ziemie pod uprawę. To ona także odpowiada za zranienie bóstwa-dzika, które przez własne cierpienie i nienawiść stał się demonem siejącym zniszczenie. Pomimo wysłuchania historii Ashitaka, nie wykazała się żadnym współczuciem nad losem leśnej istoty. Tylko los ludzi - zwłaszcza żyjących pod jej rządami - ją obchodzi. Z jednej strony potrafi wykazać się niezwykłym zrozumieniem dla ludzkiego cierpienia; zaopiekowała się ludźmi trędowatymi, wykupiła kobiety z domów publicznych i zapewniła im bezpieczeństwo. Jej wysoka pozycja, szacunek poddanych i ich lojalność jest niezwykle zaskakujące, zważywszy, że jest kobietą u władzy w dawnej erze historii Japonii. Eboshi jednak potrafi być także bezwzględną i pozbawioną skrupułów osobą. Podczas przewożenia rudy i zapasów do wioski, nie przejawiła żadnej troski o ludzi, którzy runęli w dół rzeki po wilczym ataku. Martwy się o żywych, im już nic nie pomoże - tym się kierowała. Wysłała także własnych wojowników do walki z gromadą bóstw-dzików, traktując ich jako przynętę i "mięso armatnie" - wraz z dzikami to oni ginęli, kiedy ostrzelano ich wszystkich z broni palnej, dział i "granatów". Podobny brak szacunku dla życia przejawia do leśnych bóstw. Jest jedną z nielicznych osób, która nie lęka się tych potężnych istot.
Jest świetnym taktykiem, który w chłodny sposób kalkuluje straty do pogodzenia i zasadzki na wrogów. Sama niezwykle dobrze włada mieczem, krótkim sztyletem, jak i bronią palną. Zna się na wytopie żelaza, wyrobie broni palnej i zarządzaniu miastem. Właściwie to najbardziej ufa kobietom, powierzając im obronę grodu, radząc, by nie ufały żadnemu mężczyźnie, których część poświęciła bez żalu na "mięso armatnie", podczas wielkiego starcia z klanem dzików. Mimo wszystko jest uwielbiana przez swoich poddanych, bo to dzięki niej, życie mieszkańców miało się lepiej niż przed laty.
Jest nieustraszona w walce - osobiście "zabiła" boga życia i śmierci, co przypłaciła stratą ramienia, odgryzionym przez wilczą boginię, Moro. Także tą wilczycę i jej klan próbowała zabić przez cały czas. Z samą tytułową księżniczką Mononoke, San, stanęła do walki jeden na jednego i tylko interwencja Ashitako przeszkodziła tym dwóm wojowniczką na rozstrzygnięcie sporu. Pomimo ataku na Żelazne Miasto, pozostała opanowana i spokojna. Pewność siebie wręcz emanuje z niej cały czas, czy to w walce przeciw ludziom, czy przeciw boską siłą natury.
Pomimo zniszczeniu Lasu i Żelaznego Miasta, do czego sama się przyczyniła, nie rozpaczała nad tragedią, a od razu mówiła o odbudowie lepszego miejsca, swoją siłą charakteru i spokojem, dając nadzieję poddanym.

Eboshi w świetle Resol`nare (Sześć Zasad):
1. Bronić siebie i swojej rodziny – jako uzdolniona wojowniczka, nie miała zbytnio problemów z bronieniem siebie. Chociaż film nie przedstawił żadnej jej rodziny, będąc władczynią Żelaznego Miasta zapewniała bezpieczeństwo swoim podwładnym, zwłaszcza kobietą i ludziom trędowatym. Każdy pracował ciężko na swoje utrzymanie, ale dzięki wydobywaniu rud żelaza, przetwórstwie tegoż i produkcji broni palnej, którą Eboshi osobiście nadzorowała, zapewniała swoim podwładnym bezpieczeństwo - TAK
2. Wychować dzieci na Mandalorian – swoich dzieci nie miała, ale jako przywódczyni pełniła rolę podobną do Mandalora; wszyscy podwładni byli w jej opiece. To ona przysposobiła kobiety do walki, nauczyła je używać broni palnej. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety byli zbliżeni w swoich prawach i obowiązkach. Zapewne każde dziecko było do tego przyuczane; TAK
3. Nosić zbroję – w całym filmie, to jedynie samurajowie nosili swoje tradycyjne zbroje; jednakże Eboshi do walki zakładała swój charakterystyczny płaszcz i okrycie głowy, co nie było w naszym, europejskim zrozumieniu zbroją, ale jednak było jej 'strojem' do podróży i walki; (50%) TAK
>4. Mówić w Mando`a NIE
5. Pomagać klanowi – podobnie jak w punkcie pierwszym; Eboshi kierowała się w swoich działaniach dobrem Żelaznego Miasta i mieszkających tam ludzi. Nie odrzucała, ani nie brzydziła się ludzi trędowatych, wprowadziła coś na kształt równouprawnienia wobec kobiet i mężczyzn, zapewniała im bezpieczeństwo i pożywienia. Nawet jej wojna z Lasem, choć tragiczna w skutkach, miała zapewnić lepszy byt jej podwładnym; TAK
6. Na wezwanie stanąć u boku Mandalora – w przypadku Eboshi to nie łatwe do ocenienia. Teoretycznie, jako osoba żyjąca w Japonii winna podlegać cesarzowi (lub ewentualnie shogunowi), jednakże zgodziła się na współpracę z jego wysłannikami, tylko by zapewnić bezpieczeństwo swemu miastu. Dlatego dołączyła do grupy idącej do Lasu, by zabić Wędrowca. Tak na co dzień to ona była Mandalorem, wydającym rozkazy. Odpowiedź mimo wszystko raczej TAK


Ludzie stanowili tylko jedną ze stron konfliktu. Wędrowiec, choć był bogiem życia i śmierci, zasadniczo nie ingerował w niczyje działania. Jedynymi wyjątkami był jego kontakt z umierającymi istotami i decyzja, czy uleczyć je, czy odebrać życie. Tak między innymi San uratowała Ashitakę, gdy ten zaryzykował swoim życiem, aby móc ją zabrać z Żelaznego Miasta z powrotem do Lasu. Gdy San pozostawiła go na osąd Wędrowca, ten uleczył śmiertelną ranę postrzałową, choć nie zdjął z niego klątwy. Zaś odebrał życie dwóm bóstwom Lasu, którzy umierali w cierpieniu. Jak mówiła Moro - to do niego należy decyzja o ich życiu i śmierci, nie można go zmusić do niczego. Jednakże ludzie - na rozkaz cesarza, który pragnął nieśmiertelności - przynieśli mu śmierć; kiedy przemieniając się w swoją "duchową" postać Eboshi zastrzeliła go, ludzie porwali jego głowę z cennym porożem. Wtedy bóg życia i śmierci, objęty gniewem, na oślep zaczął wszystko niszczyć i tylko interwencja San i Ashitako uratowała wszystkich od pewnej zguby.
Pomimo biernego udziału Wędrowca w wojnie, Las był strzeżony przez różne klany zwierząt. Głównie to dziki i wilki pełnili rolę wojowników, krzyżując plany ludzi przez wiele lat. O ile bóstw pod postacią dzików był ogrom, wilcze stado składało się raptem z pięciu (znanych) osobników: głowy stada w postaci Moro, jej córki San i dwójki szczeniaków. I to o tych dwóch wojowniczkach będzie dalsza część:

San - tytułowa księżniczka Mononoke, od dziecka żyła z wilkami, jako przybrana córka wilczego bóstwa Moro. Tak jak jej matka i bracia, od lat strzeże Lasu przed chciwymi i destruktywnymi zapędami ludzi. Nie znosi ludzkiego gatunki, z Eboshi na czele.
Ma charakterystyczne tatuaże na obu policzkach i czole, w kształcie czerwonych trójkątów, wydłużonymi bokami skierowanymi w dół. W uszach nosi okrągłe kolczyki, a szyję zdobi naszyjnik z wilczymi(?) kłami. Podczas walki nosi czerwoną maskę na twarzy, do której przyłączone jest białe futro, upodabniającą ją do wilczej rodziny. Nie nosi zbroi, tylko prostą tunikę. Posługuję się zarówno włócznią zakończoną ostrzem, sztyletem, jak i potrafi walczyć wręcz. Choć jest człowiekiem, dorównuje swoim braciom zręcznością i szybkością. Najczęściej atakuje z grzbietu swoich krewniaków. Zna się także na leczniczych roślinach, udzielaniu pierwszej pomocy i, dzięki dorastaniu z Moro, zna język zwierząt.
Głową klanu zdecydowanie jest wilcza bogini, ale pod jej nieobecność to San prowadzi swoich braci do ataku. Zapewne dzieje się tak z powodu ich młodego wieku - według słów Eboshi, są tylko szczeniętami, wzrostem dorównującym koniom, czy czerwonemu łosiowi Ashitaki. Samotnie też zaatakowała Żelazne Miasto, do którego wtargnęła z zamiarem zabicia Eboshi. Sprawnie przedarła się przez liczne przeszkody i obrońców, a sama władczyni stanęła z nią do pojedynku. Jednakże walkę między nimi przerwał Ashitaka, pragnący zatrzymać niepotrzebny rozlew krwi. Wykorzystując moc, która pochodziła z przeklętej rany, książę przedarł się przez tłum ludzi, by pozbawić przytomności obie kobiety. San uprzednio widział tylko raz, gdy stała nad rzeką ze swą wilczą rodziną i nakazała mu odejść, a mimo wszystko bardzo się nią zainteresował i nie chciał, by stała się jej krzywda. Jednakże, jego zachowanie podenerwowało mieszkańców osady; przypadkowy strzał trafił go w bok, ale pomimo bólu, wyniósł nieprzytomną dziewczynę za drewnianą, potężną bramę. Tam czekali wilczy bracia San - widząc, że człowiek niesie ją na rękach, pozwolili mu jechać z nimi do lasu. Kiedy tylko w końcu zasłabł z upływu krwi, byli gotów rozszarpać go żywcem i zjeść. San, odzyskawszy przytomność, nie pozwoliła im na to. Jednak jej nienawiść do ludzi była tak samo silna, jak pośród innych mieszkańców Lasu i sama pragnęła go zabić, choć wyjaśnienie chłopaka sprawiło, że zaniechała tego. Także nie pozwoliła małpom - podobnym im, boskim stworzeniom - zabić człowieka. Jak wilki, nie lubiła ludzi, ale nie była ogarnięta bezrozumną nienawiścią, która zamieniała wielu mieszkańców w demony.
W ramach zadośćuczynienia, zabrała rannego człowieka w głąb Lasu, by Wędrowiec mógł go uleczyć, co też zrobił, choć nie zdjął z niego klątwy. San opiekowała się Ashitaką, broniąc go między innymi przed klanem dzików, który planował ostateczną szarżę na ludzi. Tak jak chcieli zgładzić chłopaka, także i do samej San mieli uprzedzenia, które ucięła Moro, deklarując się jej matką.
Moro była świadoma rodzącego się uczucia człowieka do jej córki, choć ta sama nie wydawała się tym zainteresowana. Wręcz oburzona, na wzmiankę o małżeństwie.
Wilki pierwotnie miały nie brać udziału w ataku dzików na ludzi; Moro uważała to za bezsensowny ruch, który nie przyniesie im zwycięstwa, ale wiedząc, jakie to uparte stworzenia, nie próbowała ich zatrzymać. Kiedy jednak zaczęła się walka, a San z daleka zobaczyła, co ludzie szykują dzikom, poprosiła matkę, by ta pozwoliła jej dołączyć. Choć jeszcze niedawno miała słowną utarczkę z dzikami, teraz, razem szarżując na wspólnego wroga, na powrót stali się towarzyszami i wspólnymi obrońcami Lasu. Potyczka ta zakończyła się krwawo, a obie strony poniosły wielkie straty. San do końca pozostała przy boku wodza klanu dzików, nawet gdy tego nienawiść i cierpienie zaczęła przemieniać w demona. Uratowała ją matka i Ashitaka. Gdy Wędrowiec został pozbawiony głowy i w gniewie niszczył wszystko, z pomocą księcia zwróciła mu jego własność, ale jak sama zauważyła, od teraz Las nie będzie taki sam.
San, już świadoma, że darzy Ashitakę silnymi uczuciami, jednak pozostała w Lesie, wraz z wilczym rodzeństwem. Do końca będąc wierna temu, co broniła jej matka. Tak jak jej wilcza rodzina, wolała zginąć w walce, niż uciec z Lasu. Nie bała się śmierci, była dzielna, ale i honorowa.

San w świetle Resol`nare (Sześć Zasad):
1. Bronić siebie i swojej rodziny – cała walka przeciw ludziom miała na celu uratowanie Lasu przed destrukcją. Las był ich domem. San walczyła odważnie i zawzięcie, chroniąc nie tylko siebie, jak i swoich najbliższych, czy "towarzyszy broni"; TAK
2. Wychować dzieci na Mandalorian – swoich dzieci nie posiadała, ale zapewne wychowywałaby je podobnie, jak ona sama została wychowana. Jako "najstarsza" z rodzeństwa, nie tylko prowadziła ich do walki, ale i pilnowała, by się dobrze zachowywali, m.in. nie pozwalając im zabić Ashitakę, który ją uratował, zabierając z Żelaznego Miasta - TAK
3. Nosić zbroję – San używała to, co ofiarował jej Las. Choć nie posiadała żelaznej zbroi, nosiła charakterystyczny strój upodabniający ją do reszty wilczych wojowników, a mianowicie białe futro narzucone na grzbiet i maskę osłaniającą twarz; TAK
>4. Mówić w Mando`a – jeśli potraktować klany wilków i dzików za przedstawicieli wojowników podobnych Mandalorianom, to San potrafiła mówić w ich dialekcie, dzięki któremu potrafiła zrozumieć mowę wszystkich duchów Lasu - TAK
5. Pomagać klanowi – podobnie jak w punkcie pierwszym, San była gotowa na samobójczy atak na Żelazne Miasto, by zabić Eboshi, która stała za wyniszczaniem Lasu. Kiedy Moro została ranna, jej córka próbowała wydostać żelazny pocisk z jej ciała. TAK
6. Na wezwanie stanąć u boku Mandalora – chociaż Wędrowiec nie bierze czynnego udziału w trwającej waśni, Moro, podobnie jak jej dzieci, trwają na straży Lasu. San, podobnie jak jej bracia, stanęli u boku matki, dzielnie walcząc przeciw ludziom. TAK




"To moja córka, jedna z nas [...]. Jej rodzice zbezcześcili Las, porzucili dziecko i uciekli. Zamiast pożreć, wychowałam ją."
Wilczyca Moro o swojej córce, San


Moro jest przywódczynią wilczego klanu. Tak jak jej szczenięta, ma białą sierść i jest o wiele większa niż normalny wilk. Ma także charakterystyczny, podwójny ogon. Od lat strzeże Las, zwalczając ludzkie zapędy niszczenia tego zakątku.
To ona znalazła porzucone dziecko na swoim terytorium. Mogła je zabić, ale przygarnęła i wychowała jak własne szczenię, wbrew swej niechęci do ludzkiego gatunku. W przeciwieństwie do wielu leśnych stworzeń, nie pozwoliła, aby jej własna nienawiść zmieniła ją w demona, nawet kiedy ludzka kula, która została w jej ciele, zadawała jej niezwykłe cierpienie. Pamiętała także, że Wędrowiec nie zaangażuje się w walkę i jest dawcą życia na równi, co śmierci. Odczuwała cierpienie Lasu, jak własny ból.
Moro miała pełną świadomość, że San nie urodziła się wilkiem, ale całkowicie akceptowała ją jako własną córkę, która - tak jak ona, jej dzieci - zginie, jeśli Las zostanie zgładzony. Ashotaka próbował ją przekonać, aby uwolniła San od tego losu, ale zarzuciła mu typowy ludzki egoizm. Dla wilków przetrwanie za wszelką cenę nie wchodziło w rachubę, liczyła się tylko walka w obronie klanu i Lasu. Wiedziała także, że chłopak zakochał się w San - jednak wytknęła mu, że nie potrafi jej pomóc.
Pozwoliła mu odpoczywać w rodzinnym legowisku, kiedy dochodził do siebie po postrzale; jednak jej dobroć miała swoje granice. Jak sama powiedziała, San opiekowała się nim, bo gdyby nieprzytomny wydałby z siebie okrzyk bólu, sama by go zagryzła. Wiedząc, że odczuwa straszny ból spowodowany piętnem, rzekła mu, że zawsze może zawsze popełnić samobójstwo, jeśli chce uniknąć losu demona. Pomimo swej szorstkiej natury wobec Ashitaki, nie wydawała się być zła na niego, że żywi silne uczucia do jej córki. To ona uświadomiła San, o uczuciach młodzieńca.
Od początku filmu, wraz ze swymi dziećmi nękała ludzi nieustannymi atakami. Była sprawnym taktykiem, potrafiącym ocenić działania ludzi. Między innymi podczas ostatecznego starcia dzików z oddziałami Eboshi, od razu poznała się na jej sztuczkach. To właśnie Moro wyjaśniała działania ludzi swoim dzieciom. Choć nie popierała planu dzików, nie zabroniła San i szczeniętom dołączyć do szarżujących stworzeń.
Dla swoich dzieci była zrozumiała, ale dla obcych (wrogów) potrafiła być bezwzględna. Nie chciała stać się zwierzyną łowną dla ludzi. Choć dbała o dobro swojego potomstwa (zwłaszcza San), zamierzała walczyć z nimi do końca, lub razem zginąć z Lasem. Pozwoliła, aby Wędrowiec zadecydował o jej losie - ten jednak zdecydował odebrać jej życie. Mimo tego, już na granicy śmierci, widząc co Eboshi uczyniła bogowi Lasu, odgryzła jej ramię. Gdyby nie interwencja Ashitaki, władczyni Żelaznego Miasta umarłaby z upływu krwi, lub od ostrza San.
Moro była potężnym wojownikiem, nieustraszonym wobec śmierci i bólu. Podobnie jak San i szczenięta, zażarcie walczyła przeciw ludziom. Cechowało ją opanowanie i mądrość przywódcy stada.

Moro w świetle Resol`nare (Sześć Zasad):
1. Bronić siebie i swojej rodziny – tak jak w przypadku San, Moro walczyła w obronie Lasu, a zatem i własnego domu. To ona przygarnęła porzucone, ludzkie szczenie i pozwoliła żyć dziewczynce jako jedna z wilków. By ją uratować, zaatakowała wiekowego przywódcę dzików, zamieniającego się w demona; TAK
2. Wychować dzieci na Mandalorian – swoje szczenięta, jak i San wychowała na silnych i odważnych wojowników, strażników Lasu. Tak, jak się spodziewała, ci byli gotów walczyć z ludźmi do własnej śmierci, a w razie klęski, do podzielenia losu ich domu; TAK
3. Nosić zbroję – będąc wilkiem można uznać, że 'zbroję' nosiła cały czas na swym grzbiecie TAK
>4. Mówić w Mando`a – jeśli potraktować klany wilków i dzików za przedstawicieli wojowników podobnych Mandalorianom, to Moro władała nim od urodzenia - TAK
5. Pomagać klanowi – podobnie jak w punkcie pierwszym, cała walka przeciw ludziom miała na celu uratować Las, wilczy dom. Podczas tej wojny cały czas wilki sobie pomagali wzajemnie. Moro także pomogła Ashitace, który uratował jej córkę TAK
6. Na wezwanie stanąć u boku Mandalora – chociaż Wędrowiec nie brał czynnego udziału w tej waśni, Moro, podobnie jak przywódca dzików, byli liderami klanów, które walczyły o dobro Lasu. To na jej rozkaz/obowiązek odpowiedziała San i wilczęta; TAK



Podsumowując, historia ta opowiada o konflikcie ludzi z naturą, którą bronią leśne bóstwa i duchy. Pomimo różnic interesów, obie strony - ludzka i zwierzęca - posiadały swoich silnych wojowników. Eboshi i Moro stanowiły przykłady silnych dowódców, a San była oddaną sprawie wojowniczką. W ich wojnę zaś został wplątany Ashitaka, próbujący (jak Jedi) przerwać krąg przemocy.
Bardzo polecam zapoznanie się z tym filmem.

Hashhana

 

Komentarze
 
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
 

Dodaj komentarz
 
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
 
 

Społeczność
  *Newsy
*Nadchodzące wydarzenia
*Ostatnie komentarze
O nas
About us
Über uns
*Członkowie
*Struktura
*M`Y w akcji
*Historia Organizacji *Regulamin
*Rekrutacja
*Logowanie
M`y na Facebooku
Copyright © 2009-2018




Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 12,524,433 unikalne wizyty